Jak to szczeniak, jak już mu damy czym żołądek zapełnić, zaczyna psocić i dokuczać Gringo. Na szczęście Gringo też lubi zabawę.
Mam nadzieję, że do naszego wyjazdu uda nam się podtuczyć małego.

Na końcu ulubione pozy Gringo - wpatrywanie się w drzwi. Jak to nie skutkuje to okno obok zostaje zaatakowane - podrapane i poślinione.
They are luckey, at least until you and Sérgio are there.
OdpowiedzUsuńA po polsku rozumieją? No bo chyba nie zostawicie ich na pastwę losu wyjeżdżając. Hau, hau. Ludwika
OdpowiedzUsuńniestety, nie ma szans ich zabrac do Polski. Nie ma tu weterynarza,ktory by zaszczepil psy i wystawil im paszporty ... dopoki tutaj bede maja zapewniona opieke, potem ... firma jeszcze dlugo tu bedzie, moze znajdzie sie ktos rownie wrazliwy na ich los.
OdpowiedzUsuńwww.blogroku.pl/index.html
OdpowiedzUsuńProszę się zgłosić!!!
Pozdrawiam :)
IK
Święta - wracam w niedzielę 27., z nadzieją na spotkanie. Buziaczki świateczne. Radości, odpoczynku i zimowych wrażeń z kraju. Ludwika
OdpowiedzUsuń