Od paru dni zaczytuję się kulinarnym blogiem odnalezionym zupełnie przypadkiem w sieci - Kuchnia nad Atlantykiem. Jak pewnie powszechnie wiadomo, kucharzenie nie jest moją mocną stroną, w zupełnym przeciwieństwie do degustacji :) znęcam się nad sobą czytając o tych wszystkich pysznościach, nawet nieśmiała myśli przeleci, że a może by coś takiego zrobić ... i wtedy krótki rzut oka na składniki ... i wszystko jasne ... przekładam to na bliżej nieokreślone później w gdzieś w Europie.
Równocześnie prowadzę nierówną walkę na siłowni ze zbędnymi kilogramami, ale coś rezultaty marne i determinacja spada ... chyba się przeniosę na dietę Garfielda (za w/w blogiem)
*tłumaczenie moje, zastrzeżenia jak najbardziej będą ignorowane :)

Równocześnie prowadzę nierówną walkę na siłowni ze zbędnymi kilogramami, ale coś rezultaty marne i determinacja spada ... chyba się przeniosę na dietę Garfielda (za w/w blogiem)
*tłumaczenie moje, zastrzeżenia jak najbardziej będą ignorowane :)
Znam ten blog i kilka innych o tematyce kulinarnej. Ten spodobał pewnie Ci się datego, że dziewczyna wyjechała do Portugalii :) A co do diety, to nie dziwie się, że brak Ci mobilizacji, tam gdzie wszystko jest absurdalne. Kiedyś mówiłaś- nigdy, przenigdy do żadnej Afryki :P Kasia
OdpowiedzUsuńSzukałam przepisów na kiełki, bo przytargałam je z Polski i namiętnie zaczęłam hodować. I tak trafiłam na ten blog. Faktycznie zaciekawił mnie wątek Portugalii, ale okazuje się, że dań z tego regionu jest tam niewiele. Autorka jednak ma dar pisania i wielką wiedzę, którą dzieli się w prosty sposób. Czytam posta po poście i ślinie się głownie na widok pięknych zdjęć wszelkiej maści słodkości :)
OdpowiedzUsuń