środa, 5 sierpnia 2009

Magiczne miejsca w kuchni

Nasza kuchnia ma kilka magicznych miejsc, a dokładnie dwa: szuflada i pudełko w lodówce.

Tu są wszystkie nasze skarby owocowo-warzywne, które do tej pory udało nam się zgromadzić. Czasem niestety trzeba je zjeść i wtedy szuflada świeci pustka, lodówka świeci (w sumie czy pusta czy nie i tak świeci) ... do momentu, aż uda nam się wyrwać do miasta na zakupy.
Prezentowane powyżej warzywka pochodzą z ulicznego handlu w Evanyong, przy czym wykupiliśmy od pani cały zapas ziemniaków :)
Te fioletowe o podłużnym kształcie owoce w pudełku, o nieznanej mi nadal nazwie, nie są zbytnią rewelacją. Wzięliśmy na spróbowanie. Sergio po hiszpańsku poprosił o 2 (sztuki), co nawet ja byłam w stanie zrozumieć, a dostaliśmy ... co widać na zdjęciu, hihih. Dlaczego??? bo tu nie handluję się na sztuki (albo bardzo rzadko, albo duże gabaryty). Na straganiku, czyli na kocu położonym na ziemi, pani sprzedająca układa towar w kupki-kopce i kupuje się na sztuki ... kupek :) przy czym nie ma odgórnie ustalonej ceny za kopczyk i ilość sztuk produktu w kopczyku też bywa różna - wszystko od widzi mi się pani kupcowej :)
Przykładowe ceny (z Baty):
cebula duża 1 szt 200 FrCFA 0,3 €
ananas 1 szt. 1.000 FrCFA ~1,4 €
pomidory (te co na obrazku) 1.000 FrCFA.
Produktem luksusowym w Gwinei są jajka - nigdzie nie można ich kupić!!!! ehh

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz