Z kategorii drobne przyjemności po pracy. Pranie.
Pranie to tutaj wyzwanie, przynajmniej dla mnie. Z racji, że w naszej pralni panuje dyskryminacja i nie piorą moich rzeczy mniej lub bardziej osobistych, muszę to robić sama. Sama dosłownie oznacza: sama swoimi rękoma zanurzonymi w garnku (miski jeszcze się nie dorobiliśmy, tym bardziej pralki)... hehe, a więc dzień praczki wygląda tak:

Na szczęście nasi nowi sąsiedzi, Jorge i Pedro (zresztą nasi najblizsi znajomi tutaj) widząc moją pracę, zaoferowali mi możliwość korzystania z pralki w ich domku (cóż niektórzy od razu trafiają na luksus inni muszą sobie zapracować, hihi). Teraz więc biegam z siatkami do sąsiadów. Sergio jak poczuł czym to pchanie, to też zgłosił zapotrzebowanie na moje usługi pralnicze (bo w pralni nie używają płynu do zmiękczania).
Pralka. Cud techniki może tylko docenić ten, co go utracił! Pralka firmy...chińskiej?! halo, jaki program ja ma włączyć ... na szczęście nie są to typowe znaczki pisma chińskiego, ale symbole, znane mi oczywiście, ale nic nie mówiące - piórko, naczynie labolatoryjne i mieszanka obu tych symboli lub ich podwojenie. Wybieram literkę G (z piórkiem, bez menzurki). Pojęcia nie mam kiedy to się skończy prać. Po 2 godzinach wybiegam z pracy, żeby rozwiesić pranie, a zastaję je ... nieodwirowane... doczytuję się, że wirowanie to literka K. Działa.Działa!!!!
Biegnę do naszego domostwa rozwiesić to na jedynym sznurku jaki posiadamy, od zawiasu okiennego do klimatyzatora. Latwo nie jest, więcej sznurka nie znalazłam. Ukłony w stronę mojego guru sznurkowego - Beatki.
Hahaha ale Wam zazdroszczę. Jednoczesnie żyjesz w różnych epokach, tu internet, a tu brak sznurka i pranie ręczne.Moja pralka ma taki program "pranie ręczne" mogę wymienic na Ciebie. I mam miednicę. Ale zaradna jesteś na medal, co tam medal - dwa! Buziaczki. Ludwika
OdpowiedzUsuńDzieki wielkie za wsparcie Ludwiko :*
OdpowiedzUsuń